Procedury przygotowania inwestycji wynikające z przepisów ochrony środowiska są przewlekłe i skomplikowane. Co za tym idzie, system wydawania decyzji środowiskowych jest nieefektywny. Ponadto, w podobnych sprawach rozstrzygnięcia organów bywają odmienne. To kilka z mankamentów procesu inwestycyjnego, na które zwrócono uwagę podczas konferencji „Ochrona środowiska a inwestycje infrastrukturalne”, zorganizowanej 14 grudnia br. przez Senacki Zespół Infrastruktury i Senacką Komisję Środowiska.
Postępowanie związane z ocenami środowiskowymi powinno być uproszczone i zawierać się jednej procedurze - taka opinia została sformułowana podczas konferencji. Popiera ją między innymi Wojciech Szymalski, członek Zarządu Stowarzyszenia „Zielone Mazowsze”, organizacji pozarządowej uczestniczącej w konsultowaniu projektów inwestycyjnych.
- Obecne skonstruowanie procedur w pewnych zakresach uniemożliwia rozważanie niektórych zagadnień w sposób całościowy, czego wymaga idea zrównoważonego rozwoju. W tej chwili podział w procesie inwestycyjnym powoduje, że coś rozpatrujemy na jednym etapie, na drugim z kolei coś innego. Wskutek tego gubimy to, co może byłoby dostrzeżone, gdyby ocena oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko wydawana byłaby za jednym razem - zastrzega Wojciech Szymalski.
Komisja Europejska zarzucała Polsce, że procedury ocen środowiskowych zaczynano zbyt późno i kończono zbyt wcześnie. W zasadzie ta sytuacja trwa nadal - zauważyli uczestnicy konferencji. Zdaniem jednego z uczestników spotkania dzieje się tak, ponieważ procedury środowiskowe powiązano z dwiema decyzjami administracyjnymi, tj. wydawaną na podstawie ustawy o planowaniu przestrzennym (warunki zabudowy i zagospodarowania terenu) oraz z pozwoleniem na budowę. Tymczasem żaden z tych trybów postępowania nie pasuje do metodyki ocen oddziaływania przedsięwzięć na środowisko - taką opinię wrażono podczas konferencyjnej dyskusji.
Odnosząc się do przewlekłości w procedurach ocen środowiskowych Michał Kiełsznia, Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska, zastrzegł, że rozpatrując ten problem należy odrębnie postrzegać projekty inwestycyjne „nowe” i „stare”, przygotowywane według poprzednich przepisów, gdy brakowało jednoznacznej metodologii i nie były wyznaczone obszary Natura 2000. Ponadto, do opóźnień może dochodzić wyłącznie w sytuacjach, gdy raport o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko został wykonany nierzetelnie. Jego zdaniem należy więc dążyć do tego, by zapewnić stałość obecnym regulacjom prawnym, a nie dokonywać żadnych rewolucyjnych zmian. Natomiast w sprawnym przygotowaniu projektów inwestycyjnych istotna staje się współpraca organów ochrony środowiska i inwestorów.
- Dobrze przygotowany raport, właściwie przeprowadzona inwentaryzacja i spełnienie wymagań jakie GDOŚ przyjęła w metodologii ocen środowiskowych jest wystarczającą gwarancją terminowego i zgodnego z prawem przygotowania inwestycji - zapewnia Paweł Mickiewicz z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Niestety, bolączką systemu jest zła jakość raportów środowiskowych, co wynika z braku weryfikacji ich wykonawców. W ich wyłanianiu decyduje wyłącznie cena. - Nie chodzi o tworzenie odrębnej grupy zawodowej, lecz o wypracowanie sposobu akredytacji firm zajmujących się opracowaniem raportów - zastrzega Michał Kiełsznia. W dyskusji zwrócono również uwagę, że obowiązek przedstawienia w raporcie realnego stanu środowiska stoi w sprzeczności z zamówieniami publicznymi, w których zapisuje się cel takiego opracowania, a więc z góry zakłada efekt prac jaki ma być osiągnięty.
Senacka Komisja Środowiska rozpatrzy podjęte w konferencyjnej dyskusji problemy i przeanalizuje istniejące przepisy pod kątem ich ewentualnych zmian.
AS
| « poprzednia | następna » |
|---|








