Według raportu Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu tylko na Litwie ginie na drogach więcej osób niż w Polsce.
W 2008 roku na polskich drogach zginęło 5437 osób, czyli 143 na milion mieszkańców. Dla porównania: na Węgrzech było 99 ofiar na milion, w Czechach - 104, w Rumunii - 142, w Bułgarii - 139.
Na początku XXI wieku kraje Unii Europejskiej postanowiły zredukować liczbę ofiar w ciągu dziesięciu lat o połowę. W Polsce nie ma jednak poprawy (w 2001 roku zginęło 145 osób). Tymczasem we Francji, która miała wtedy podobne dane do polskich (134 ofiary), po ośmiu latach udało się zejść poniżej unijnej średniej (69).
Autorzy raportu twierdzą, że kluczowe znaczenie ma promocja aut o bezpiecznej konstrukcji. Oceniają, że przez ostatnie dziesięć lat 10,6 tys. osób uszło z życiem, bo miały wypadki w takich autach. U nas aż dwie trzecie aut ma ponad dziesięć lat i to wskaźnik dwukrotnie wyższy niż średnia UE.
Według Komendy Głównej Policji 31 proc. wypadków to wynik niedostosowania prędkości, 24 proc. - nieustąpienia pierwszeństwa pojazdom, 8 proc. - nieustąpienia pierwszeństwa pieszym, 7 proc. - nieprawidłowego wyprzedzania. Aż 30 proc. wypadków powodują kierowcy aut służbowych (w tym pośrednicy handlowi), mimo że to mniej niż 5 proc. zarejestrowanych u nas pojazdów.
- Krajowy Program Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego zakłada ograniczenie liczby ofiar o połowę, choć dopiero w 2013 roku, czyli trzy lata później niż zakładał plan Unii. Według wstępnych danych od stycznia do maja br. ofiar śmiertelnych było o ponad 450 mniej niż w porównywalnym okresie 2008 roku - podaje rzecznik Ministerstwa Infrastruktury Mikołaj Karpiński.
Źródło: Drogi Zaufania
| « poprzednia | następna » |
|---|








