Podczas minionego weekendu na polskich drogach w 343 wypadkach zginęło 51 osób, w tym aż 29 pieszych. Są oni bez wątpienia tą grupą użytkowników dróg, która w okresie jesiennym jest szczególnie narażona na niebezpieczeństwo. Najczęściej do wypadków z ich udziałem dochodzi w małych miejscowościach, na terenie zabudowanym, głównie po zmierzchu i w obrębie przejść dla pieszych.
Jesień jest okresem kiedy zwiększa się liczba wypadków z udziałem pieszych. W nocy i o zmroku, na drogach źle oświetlonych lub nieoświetlonych pieszy „tonie” w mroku. Widoczny staje się dla kierowcy dopiero w światłach samochodu. Przy dużej prędkości pojazdu kierowca może nie wyhamować na czas. Podczas złej widoczności piesi gorzej oceniają sytuację drogową np. odległość od pojazdu. Nie zawsze wiedzą czy kierowca spostrzegł, że mają zamiar przejść przez ulicę i w związku z tym zmniejszy prędkość, czy też wcale nie będzie zwalniał.
Niezwykle ważne jest aby piesi, którzy poruszają się jezdnią lub poboczem nosili elementy odblaskowe. Musimy zdać sobie sprawę, że pieszy dostrzega samochód z dużym wyprzedzeniem, podczas gdy kierowca wcale nie widzi pieszego. Jesienią z uwagi na wcześnie zapadający zmrok, opady, mokre i śliskie drogi, jazda staje się trudniejsza, nawet na oświetlonych ulicach. Zła widoczność sprawia, że kierowcy bardziej męczy się wzrok. Niekorzystna pogoda przyczynia się niekiedy do złego samopoczucia i rozproszenia uwagi. Mokra nawierzchnia sprawia też, że znacznie wydłuża się droga hamowania pojazdu (minimalna droga zatrzymania samochodu jadącego z prędkością 50 km/h wynosi około 30 metrów, a przy prędkości 100 km/h - to już 80 metrów).
Piesi są drugą w kolejności grupą sprawców wypadków drogowych. W 2009 roku spowodowali oni 5 015 wypadków (11,3% ogółu wypadków), w wyniku których śmierć poniosło 771 osób (16,9 % ogółu zabitych), a obrażenia ciała odniosło 4 361 osób (7,8% ogółu rannych).
Najczęstszą przyczyną wypadków z udziałem pieszych było:
- wejście na jezdnię bezpośrednio przed jadącym pojazdem - 2 898 wypadków, (tj. 57,8% wszystkich zdarzeń spowodowanych przez pieszych),
- przekraczanie jezdni w miejscu niedozwolonym - 582 wypadki (11,6%),
- wejście na jezdnię zza pojazdu, przeszkody - 549 wypadków (10,9%)
- wejście na jezdnię przy czerwonym świetle - 408 wypadków (8,1%).
W większości ofiarami śmiertelnymi byli sami piesi. W porównaniu z 2008 rokiem zanotowano mniejszą liczbę osób zabitych w wypadkach spowodowanych przez pieszych o 233 osoby.
Źródło: KGP
Napisane przez Gość , December 10, 2010
Dramatyczne są sytuacje - nie wiem jak dużo autor komentarza "W tyle" jeździ samochodem - ale osobiście miałem kilka sytuacji gdzie o mało nie potrąciłem pieszego w nocy ponieważ: wracało sobie dwóch koleżków (rzecz w wiosce) na ostrym zakręcie idą sobie środkiem mojego pasa!! SAMOBÓJSTWO - bez żadnego odblasku i niezgodnie z przepisami.
Druga sytuacja podobna, facet idzie 4pasówką, prawym pasem przy linii (mając do dyspozycji utwardzone pobocze!!) ubrany na ciemno, bez odblasku, zauważony w ostatniej chwili...
Piesi nie raz sami proszą się o potrącenie, a wystarczyłaby głupia kamizelka odblaskowa z której wszyscy się śmieją że to obciach - facet z daleka zauważony i bezpiecznie ominięty -
ALE NIE' lepiej żyć w przekonaniu że noszenie odblasków to świetna reklama dla firm.
| « poprzednia | następna » |
|---|









I może czas już skończyć z obarczaniem pieszych winą za to że, przed własnym domem nie mogą bezpiecznie przejść przez jezdnię, że kierowcy jeżdżą zbyt szybko, a drogi w miastach i miejscowościach zaprojektowane są z myślą o samochodach, a nie o ludziach. Kraje o najwyższym poziomie bezpieczeństwa, do których rzekomo aspirujemy, przeszły ten etap w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku. Jeżeli w Polsce panuje takie podejście do bezpieczeństwa ruchu to nie ma co się dziwić, że jako kraj nie mamy wiele powodów do dumy. Na 27 państw unijnych jesteśmy na czwartym miejscu od końca. Za nami są tylko Bułgaria, Rumunia i Malta. A pozostałe kraje, które razem z nami przystąpiły do Unii, znacznie nas wyprzedziły
Gdyby piesi mieli do dyspozycji chodniki to nie chodziliby po jezdni. A gdyby droga była czytelna i bezpiecznie zaprojektowana, a miasta i miejscowości były strefami ruchu uspokojonego, to kierowcy jeździliby wolniej. I nie ma co się łudzić, że sytuację poprawi dostawianie kolejnych znaków drogowych coraz nowszych generacji. Bo to właśnie nadmiar znaków często zasłania widoczność na pobocze drogi i na przejście dla pieszych. Ale w to, rzecz jasna, trzeba włożyć więcej wysiłku i środków niż w rozdawanie dzieciom elementów odblaskowych.
Wyznacznikiem cywilizacji i rozwoju społeczeństw jest w dużej mierze to, jakie warunki do poruszania się władze i społeczeństwo są w stanie zapewnić obywatelom i jak traktują tych, którzy są najsłabsi. Dlatego, że bezpieczeństwo ruchu jest uznawane za wspólną odpowiedzialność i nie szuka się winnych tylko rozwiązań. Niestety najwyraźniej Polska wciąż pozostaje w tyle - zarówno mentalnie jak i technicznie.