Jakość w drogownictwie stała się w ostatnich miesiącach tematem medialnym. Nie bez przyczyny. Fuszerki, wady i usterki ujawniły się na największych, prestiżowych realizacjach drogowych. Gdzie tkwi ich przyczyna? „Porozumienie dla jakości” to forum, którego zdaniem jest zdiagnozowanie sytuacji oraz sprecyzowanie istotnych problemów leżących zarówno po stronie wykonawców kontraktów, jak też ich zleceniodawców. Forum jest inicjatywą Polskiego Kongresu Drogowego, który zorganizował debatę poświęconą wypracowaniu wniosków służących zmianie tego stanu. Obrady, gromadzące przedstawicieli wszystkich stron procesu inwestycyjnego, odbyły się w dniach 16-17 marca br. w Warszawie.
Jakość w drogownictwie jest złożonym zagadnieniem. Dotrzymanie jej właściwych parametrów zależne jest od wielu czynników, w tym najpierw od warunków i oczekiwań sformułowanych przez inwestora, potem doprecyzowanych w projektach technicznych, a następnie urzeczywistnianych na placu budowy.
- Dla jakości nie chcemy porozumienia w sensie kompromisu. Jakość musi być po prostu zachowana - zastrzega sposób podejścia do problemu Wacław Michalski, dyrektor Departamentu Technologii Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Zwraca też uwagę, że obecnie, kiedy następuje kumulacja robót na sieci dróg krajowych, wynikająca z realizacji rządowego programu budowy dróg, jakość staje się tym parametrem, który w żaden sposób nie może umknąć uwadze. Podkreśla, że nie może w tym przypadku być żadnych ulg argumentowanych napiętymi harmonogramami prac.
Dotrzymanie wymogów jakości na pewno nie jest łatwe, bywa wręcz karkołomne w sytuacji wypełniania sprzecznych przepisów. Podstawowe problemy ujawniają się na styku przepisów rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie i zapisów dokumentów technicznych (wymogi, specyfikacje). Rozporządzenie nie przystaje do współczesnej rzeczywistości (rozpoczęto prace nad jego uaktualnieniem), z kolei dokumenty techniczne starają się na bieżąco wcielać unijny system normowy. Tu następuje jeden z istotnych rozdźwięków utrudniający doprecyzowanie standardów jakościowych i wymagań z tym związanych. Problem komplikuje się, biorąc pod uwagę, że wiele z dokumentacji na kontrakty drogowe, tych sprzed 2008 roku, jest wykonanych na podstawie starych norm, niezgodnych z obowiązującymi obecnie przepisami dla wyrobów budowlanych.
GDDKiA zaostrzyła wymagania wobec jakości stawiając na reorganizację własnych pionów technologicznych i modernizację swoich laboratoriów, wprowadzając bieżący monitoring, a także opracowując katalog potrąceń, regulujący tryb postępowania w sytuacji zaistnienia wad.
Jak więc w warunkach rozdźwięku w przepisach technicznych ma współdziałać zamawiający i wykonawcy, by w efekcie osiągnąć oczekiwany poziom jakości w budownictwie drogowym? „Z czego budujemy drogi - z definicji czy z materiałów?” i „Ile asfaltu w asfalcie?” - tymi przewrotnymi tytułami opatrzono sesje forum „Porozumienie dla jakości”, poświęcone właśnie kłopotom w uporządkowaniu systemu specyfikacji i przepisów technicznych oraz szczególnym problemom zapewnienia jakości nawierzchni drogowych. Z kolei sesja „Czy w Polsce działają inżynierowie kontraktu?” była próbą określenia wad i zalet systemu nadzoru nad inwestycjami. Zagadnieniami również podjętymi przez uczestników forum były kwestie najniższych cen jako kryterium wyboru oferty w przetargu jako czynnika determinującego jakość oraz stan i perspektywy kształcenia kadr dla drogownictwa. Jak zapewnia Zbigniew Kotlarek - prezes Polskiego Kongresu Drogowego, z dyskusji forum zostaną wyciągnięte wnioski, które będą przekazane wszystkim instytucjom odpowiedzialnym za nasze drogownictwo. Szczegółowy zapis dyskusji zostanie zredagowany w odrębną publikację.
AS
| « poprzednia | następna » |
|---|








