O skutkach podwyżek za przejazdy samochodów dostawczych autostradami dyskutowali 27 czerwca członkowie Opolskiej Wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (OWRBRD).
- Rzecz nie w tym, że opłaty w ogóle są wprowadzane, bo te przewoźnicy płacili już wcześniej w systemie ryczałtowo-winietowym, ale w wysokości tych podwyżek, które w zależności od kategorii samochodu oraz emisji spalin rosną od 1 lipca w niektórych przypadkach nawet czterokrotnie. A to spowoduje, że kierowcy - przynajmniej w pierwszym okresie po wprowadzeniu systemu elektronicznego naliczania - będą wybierać drogi alternatywne: krajowe, wojewódzkie oraz powiatowe - wyjaśniał wicemarszałek Tomasz Kotuś, przewodniczący OWRBRD.
Jacek Zamorowski, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu, zademonstrował film nagrany w południe w 2004 roku, tuż po wprowadzeniu systemu opłat na autostradzie wielkopolskiej. Na trasie kilkunastu kilometrów, którą pokonuje policyjne auto, nie przejeżdża ani jeden pojazd.
- Trudno od kierowców oczekiwać nieracjonalności - komentuje inspektor Jan Książek, szef Wojewódzkiej Inspekcji Ruchu Drogowego w Opolu.
Według szacunków przeprowadzonych przez opolski oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, w początkowym okresie od wprowadzenia elektronicznego systemu poboru opłat, natężenie ruchu na drogach krajowych może wzrosnąć od 20 do 30 procent na dobę. Na drodze Opole - Strzelce Opolskie oznacza to na przykład wzrost natężenia z 9 tysięcy aut do 15 tysięcy. Na obwodnicy Opola, która już przekroczyła punkt krytyczny, ilość samochodów wzrośnie z 15.650 do 20.910 na dobę.
Jacek Zamorowski przewiduje, że czekają nas totalne korki zwłaszcza w Opolu, Nysie, Brzegu, Krapkowicach i Strzelcach Opolskich. A wyjazd z posesji czy dróg podporządkowanych na trasie nr 94 Opole - Strzelce Opolskie będzie - bez wymuszenia - w ogóle niemożliwy.
Policja przewiduje, że zwiększy się natężenie ruchu na drogach południowych województwa. Więcej aut dostawczych pojawi się w okolicach Nysy, Prudnika. Część z nich pojedzie w kierunku Krapkowic, część uda się w kierunku Kędzierzyna-Koźla, a potem Gliwic.
Burmistrz Krapkowic, Andrzej Kasiura, przestrzega, że krapkowicki most nie wytrzyma tego zmasowanego natężenia w ruchu towarowym.
Nie on jeden. Podobne obawy wyrażali szefowie powiatowych zarządów dróg. Wielu z nich w ramach „schetynówek” dopiero co wyremontowała drogi lokalne i liczyła, że przez wiele lat - poza kosmetyką - nie trzeba będzie w nie pakować pieniędzy. Tymczasem zniszczeń nie da się uniknąć.
Policja z kolei obawia się, że wzmożony ruch na drogach lokalnych, to większa ilość kolizji, to także protesty społeczne mieszkańców miast, przez które przewala się tranzyt.
Wojewoda opolski, Ryszard Wilczyński, zobowiązał prezydentów i burmistrzów najbardziej newralgicznych miast do krótkich raportów o sytuacji na drogach.
Scenariusze, które nakreślili członkowie Wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, to zaledwie preludium do tego co nas czeka od nowego roku, gdy system płatnych autostrad stanie się powszechnie obowiązującym.
Źródło: MS/ Urząd Marszałkowski Województwa Opolskiego
| « poprzednia | następna » |
|---|








