W pierwszym półroczu 2011 zginęło w wypadkach na polskich drogach 1757 osób. To o 256 śmiertelnych ofiar wypadków więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Statystyki policyjne nie zawierają liczb, które odwzorowują wszelkie straty, wśród nich także te finansowe.
A miało być lepiej. Rok 2010 zamknął się w statystykach policyjnych liczbą mniejszą niż 4 tysiące śmiertelnych ofiar wypadków. Od wielu lat zmniejszenie tej liczby wydawało się trudnym celem. A jednak było to możliwe, tylko do dziś konia z rzędem temu, kto wyjaśni dlaczego zginęło mniej osób. Nim można było rozpocząć wstępne analizy, nie mówiąc o badaniach naukowych, kierowcy usłyszeli, że mogą jeździć szybciej. 31 grudnia 2010 roku podniesiono limity prędkości na autostradach i „ekspresówkach” o 10 km/h. Do 140 km/h dołożono jeszcze margines – kolejne 10 na „tolerancję”.
Prędkość
Skoro najczęstszą przyczyną wypadków drogowych w roku 2010 było niedostosowanie prędkości (czytaj nadmierna prędkość), to trzeba było jeszcze „podkręcić wymagania”, a przede wszystkim zaakceptować szybką jazdę. Logiczne? Oczywiście, że tak, pod warunkiem, że stosujemy logikę wysoce kreatywną i zgodną z inną zasadą: jak ludzie kradną, to trzeba ten fakt choćby w minimalny sposób usankcjonować. Przykładów takiej interpretacji prawa można znaleźć wiele, nie tylko w polskich przepisach prawnych. A do tego jakie poparcie społeczne?!. Ustawodawca to „swój chłop”.
Jak już kierowca dowiedział się, że może jechać szybciej na jednych drogach, to analogicznie przełożył to „udogodnienie” na inne drogi. Cóż, prędkość, samochód i kierowca to w Polsce coś niemal naturalnego. Kto bowiem słyszał, aby na standardowe pytanie policjanta „ Gdzie się pan kierowco spieszysz?” odpowiedź brzmiała: „ Nigdzie. Ja lubię i chcę jeździć szybko”. I pytanie i odpowiedź w świecie rzeczywistym są bardziej oczywiste. Policjant zakłada, że kierowca się spieszy, a on zakłada, że natychmiast usprawiedliwi się jedną z wymówek w bogatym repertuarze słów bez pokrycia.
Człowiek
Wzrost liczby śmiertelnych ofiar wypadków o 17% to „czarny kontrapunkt” także dla wielu akcji profilaktycznych, edukacyjnych, a nawet prewencyjnych. Rzesze ekspertów, znawców , a nawet samouków wymyślają i realizują akcję, które mają szczytne cele. Przypominają o zapinaniu pasów, epatują relacjami z wypadków, w których krew i czarny worek ma sprowadzić myślenie kierowcy na właściwą drogę i uczą jak ratować osoby poszkodowane w wypadkach. Narodowy Eksperyment Bezpieczeństwa, a zwłaszcza zawierający się w nim „Weekend bez ofiar” potwierdzają, że nie wystarczy apelować do kierowców „Zostańcie w domach”. Ta skrajna prewencja i tak niczego nie zmieniła. Od 24 do 26 czerwca zginęło 71 osób i 650 zostało rannych w 525 wypadkach drogowych. Kropla drąży kamień, ale gdy mamy do czynienia z pasmem górskim, to trzeba wieków by rozpuścić te skały.
Droga
Polskie drogi przypominają niezwykły labirynt. Jego ściany tworzą znaki drogowe, reklamy, radary, ekrany, a nawet grzybiarze i babcia ze słoikiem jagód ( o innych niewiastach nie wspominając). Kierowca powinien cały czas obserwować sytuację na drodze, posiłkując się lusterkami ma widzieć to co przed, za i obok samochodu. Zachowywać ostrożność, sprawdzać kontrolki pojazdu i dostosowywać prędkość. Dużo – jak na jedną osobę, która do tego musi reagować natychmiast i zwalniać gdy pojawi się radar, spojrzeć na filigranową piękność na plakacie i ocenić walory innych kobiet, mężczyzn czy… samochodów, o których marzy od wielu lat. A do tego czytać znaki drogowe w ilościach hurtowych. To wszystko byłoby do ogarnięcia gdyby nie …stan dróg. Kierowca musi jeszcze patrzyć niemal tuż przed przednią maskę, aby uniknąć dziury, dziurska, czy koleiny. Zgodnie z zasadą „Patrz dokąd jedziesz, bo dojedziesz tam gdzie patrzysz” często kończy swoją podróż, nawet nie widząc tego, co dzieje się w ułamkach sekund na drodze i nie wiedząc co się wydarzyło.
Więcej przyczyn
Jest z pewnością wiele powodów, które przyczyniają się do wypadków i ich skutków. Są ich świadomi przede wszystkim ci, którzy odpowiadają za stan bezpieczeństwa w ruchu drogowym. O ile można i należy apelować do wyobraźni kierowcy, o tyle poprzestanie na wyobraźni w konstruktywnym i mądrym podejściu do drogi, jej pobocza i bezpieczeństwa ruchu nie jest wystarczające. Potrzebne są solidne analizy, wnioski i ich wprowadzanie w życie. Nikt dziecku, które chce wbiec na drogę pod nadjeżdżający samochód nie będzie tłumaczył, czym to grozi, tylko natychmiast i gwałtownie zawróci go z obranego celu. Bo to przecież „tylko dziecko”. Nim kierowcy dorosną do właściwej kultury jazdy, a przede wszystkim będą mieli po czym jeździć, wystarczy czasu, aby stworzyć właściwe, bezpieczne warunki do poruszania się po drogach. Gdy to się stanie – statystyki policyjne też będą inne, zgodnie z zasadą „Dojedziesz tam gdzie patrzysz, więc patrz gdzie jedziesz”.
AD
Napisane przez Gość , July 14, 2011
Napisane przez Gość , July 17, 2011
| « poprzednia | następna » |
|---|








