W Wielkiej Brytanii określenie „safety camera” powoli zastępuje „speed camera”, a więc poprawa bezpieczeństwa traktowana jest priorytetowo, przed egzekwowaniem przepisów dotyczących ograniczeń prędkości. Słuszności tego podejścia dowodzi raport, który opublikował szkocki rząd, poinformował „Road Traffic Technology”.
Zgodnie z tym raportem średnia liczba osób zabitych lub poważnie rannych, w miejscach gdzie zamontowano fotoradary, spadła o 56 proc. Do analizy zostały wykorzystane dane z okresu trzech lat przed montażem urządzeń. Liczba wypadków spadła z 1170 do 710 w ciągu roku. Co więcej w ciągu ostatnich pięciu lat o ponad połowę została zmniejszona liczba wystawianych mandatów za jazdę z nadmierną prędkością i na czerwonym świetle - w miejscach, gdzie znajdują się fotoradary. W sondażu nt. przestępstw i wymiaru sprawiedliwości, przeprowadzonym w latach 2008-2009 w Szkocji, około 70 proc. respondentów uznało, że fotoradary skutecznie zniechęcają do ryzykownej jazdy i zapobiegają wypadkom, a 80 proc. twierdzi, że społeczeństwo powinno postrzegać je jako urządzenie służące poprawie brd. Jednak autorzy raportu zaznaczyli, że postrzeganie fotoradarów jest zróżnicowane i część z osób nadal uznaje je po prostu za sposób zarabiania pieniędzy przez rząd.
Jednak nie wszystkie urządzenia są efektywne i spełniają swoją funkcję. Jak donosi „Road Traffic Technology” w hrabstwie Lancashire (UK) zostanie wyłączonych 30 fotoradarów, ponieważ okazało się, że są nieskuteczne w obniżaniu liczby wypadków. Analiza działania urządzeń została przeprowadzona w wyniku decyzji rządu o ograniczeniu funduszy na ich utrzymanie.
Tł. Ilona Hałucha









