Drogi i mosty

Ochrona antykorozyjna konstrukcji stalowych – systemy iNowoczesność systemów antykorozyjnych oznacza ich wysoką trwałość oraz spełnianie przez nie wymagań ekologicznych i społecznych. Od procesu zabezpieczeń antykorozyjnych, aby odpowiadał określeniu „nowoczesny”, wymagane jest: przygotowanie projektu uwzględniającego ekologiczne technologie, dobranie materiałów oraz opracowanie planu robót, zaangażowanie wyspecjalizowanej firmy wykonawczej, posiadanie certyfikowanego nadzoru.

Te wszystkie elementy pozwalają wykonać zabezpieczenia wysokiej jakości, w krótkim czasie, bez zanieczyszczania środowiska. Wymagane jest również zaplanowanie i systematyczne wykonywanie prac utrzymaniowych.

Ochrona antykorozyjna konstrukcji stalowych – prawne uwarunkowania (I)W procesach zabezpieczeń antykorozyjnych w Polsce, pomimo ich znaczącego rozwoju w ostatnich latach, występuje wciąż wiele niedoskonałości. Duża z nich część wynika z braku umocowania zabezpieczeń antykorozyjnych w prawie budowlanym. Z tego też wynika brak zaangażowania specjalistów antykorozyjnych w projektowanie i nadzór nad wykonywaniem tych prac. Stąd biorą się błędy w wyborze systemów oraz niezwracanie uwagi na różne ważne elementy technologii wykonawczych, rozplanowanie robót, standardowe wymagania, właściwe utrzymanie itd. Skutkiem tego jest niedostateczna trwałość i niewłaściwie ocenione koszty.

Priorytety infrastruktury drogowejProblem braku odpowiednio rozwiniętej sieci dróg w Polsce wraca jak bumerang i pewnie jeszcze przez długi czas stanowić będzie przedmiot licznych dyskusji toczonych w różnych środowiskach. Oczywiście wszyscy narzekamy na ogólny brak autostrad i dróg ekspresowych umożliwiających szybkie przemieszczanie się pomiędzy regionami w bezpiecznych warunkach, bez konieczności przeciskania się wąskimi drogami nieprzygotowanymi do tak dużego natężenia ruchu samochodowego powiększającego się z roku na rok. Nie szczędzimy również słów krytyki dla zarządców dróg i podmiotów odpowiedzialnych za ich utrzymanie widząc niekończące się pasmo dziur w jezdniach, kolein i innych utrudnień skutecznie zniechęcających do podróżowania i załatwiania codziennych spraw.

Konsorcjum czy podwykonawstwo?Pierwsze umowy w systemie „zaprojektuj i zbuduj” pojawiły się w polskim drogownictwie parę lat temu. W tego typu kontraktach wykonawca jest odpowiedzialny za inwestycję od jej zaprojektowania do oddania do użytku (tzw. inwestycje „pod klucz”). Z punktu widzenia inwestora „zaprojektuj i zbuduj” to system, który ma na celu skrócenie czasu realizacji zadania. Zakłada on zastąpienie dwóch odrębnych przetargów na projektowanie i realizację tylko jednym przetargiem na projekt i wykonanie łącznie. Pozwala również na prowadzenie bardziej skomplikowanych przedsięwzięć, których uszczegółowienie nie było możliwe w momencie ogłaszania przetargu. Wybrany wykonawca opracowuje na podstawie wstępnej koncepcji drogi szczegółowy projekt, a następnie przystępuje do budowy.

„Projektuj-buduj” nie jest panaceum na wszystkoPowszechnie system „projektuj–buduj” (Desing and Build) spotyka się z większą liczbą krytycznych głosów w stosunku do opinii argumentujących korzyści jego stosowania. Na pewno wynika to z obaw związanych z przerzucaniem ryzyka z inwestora na wykonawcę takiego kontraktu. Ponadto, na rynku polskim jest za mało praktycznych doświadczeń z wdrożenia tego systemu, dowodzących efektów tej metody.

Kiedy i czy warto korzystać z  systemu „projektuj-buduj”? W jakich inwestycjach on się sprawdza? Odpowiedzi na te pytania poszukiwano podczas panelowej dyskusji na konferencji „Infrastruktura Polska”, zorganizowanej w styczniu przez Cigno Consulting i Polski Kongres Drogowy.

Nowoczesnych dróg nie będzie do 2012 rokuBudowa szybkich tras idzie jak po grudzie. Nie ma już szans, że uda się zbudować do 2012 roku sieć ponad 2 tys. dróg.

– Pięćdziesiąt procent decyzji środowiskowych dotyczących dróg ekspresowych wymaga poprawek – mówi DGP Stanisław Gawłowski, wiceminister ochrony środowiska. Jest jednak przekonany, że ze wszystkimi spornymi fragmentami uda się uporać do końca roku. Ale to i tak oznacza wielomiesięczne opóźnienia.