Drukuj

01Poprzednia generacja tego modelu miała wprawdzie spore powodzenie, ale brakowało jej tzw. ostatniego szlifu. Druga odsłona jest już znacznie bardziej dopracowana.

 

Nowy Cactus spoważniał, nabrał dystynkcji i bardziej subtelnego charakteru. Pozostał kompaktem, czyli samochodem średniej wielkości (nadwozie ma 4170 mm długości przy rozstawie osi 2595 mm). Jest więc na tyle duży, aby na dłuższych trasach mogły nim wygodnie podróżować cztery osoby z bagażem i równocześnie na tyle mały, aby swobodnie manewrować po zatłoczonych ulicach miast. Pojemność przestrzeni bagażowej wynosi 348 litrów, a po złożeniu kanapy (dzielona w proporcji 60:40) wzrasta do 1170 litrów. Wnętrze może się podobać, kabinę wykonano z lepszych niż poprzednio materiałów i dokładniej spasowano.

Najważniejsze, czyli układ jezdny to z jednej strony konstrukcja typowa dla tego segmentu (kolumny McPhersona z przodu i belka skrętna z tyłu). Z drugiej jednak strony jest tu też coś, czego nie było nie tylko w modelu pierwszej generacji, ale w ogóle nigdy wcześniej w żadnym samochodzie osobowym. Chodzi o amortyzatory z progresywnymi ogranicznikami hydraulicznymi, które pełnię swoich możliwości pokazują podczas jazdy po nierównych nawierzchniach.

0203040506070809

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na co dzień nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale sposób w jaki pracuje zawieszenie wpływa nie tylko na komfort jazdy, ale także na nasze zdrowie. Podtrzymujące głowę mięśnie wokół szyi i ramion poddawane są naprężeniom, dużo mikrowstrząsów przenosi się także na odcinek lędźwiowy kręgosłupa. Tymczasem nowe amortyzatory Citroena potrafią sprawić, że niemal nieodczuwalny dla pasażerów staje się np. przejazd przez tory tramwajowe, przysłowiowe „kocie łby”, trylinkę czy chociażby kostkę brukową, która jest niczym innym jak ciągiem wielu następujących po sobie mikronierówności o nieregularnej strukturze, podczas pokonywania których zwykłe, konwencjonalne amortyzatory nie miałyby czasu na wygaszenie wszystkich drgań.

W rezultacie, mamy tu do czynienia z jednym z najbardziej komfortowych kompaktów, jakie można obecnie kupić. Bez dwóch zdań udało się osiągnąć nową jakość, nawet gdy Cactus porusza się na opcjonalnym, niskoprofilowym ogumieniu w rozmiarze 205/50 R17 (standard to 205/55 R16). Wrażenie robi też skuteczne wytłumienie odgłosów pracy zawieszenia, szumów powietrza i toczenia. Układ kierowniczy zestrojono neutralnie, w taki sposób, aby spodobał się większości użytkowników. Wspomaganie elektryczne początkowo działa mocno, z rosnącym oporem w miarę nabierania prędkości.

Nowy Cactus oferowany jest z dwoma silnikami. Wybierać można między dieslem 1.6 HDi (100 KM) i benzynowym 1.2 PureTech (wersja o mocy 110 KM lub 130 KM). Na uwagę zasługuje szczególnie ta ostatnia. Nie sposób narzekać na osiągi, bo moment obrotowy o wartości 230 Nm pozwala na bezstresowe wyprzedzanie, a jednocześnie nie skazuje na bankructwo przy dystrybutorze na stacji paliw. Poruszając się wyłącznie po mieście, zużyjemy nie więcej niż 7 litrów benzyny na każde 100 przejechanych kilometrów. Jeżeli z kolei w trasie będziemy przestrzegać ograniczeń prędkości, korzystać z wysokich przełożeń i delikatnie operować pedałem przyspieszenia, to uzyskanie wyniku rzędu 5 litrów / 100 km nie będzie stanowić problemu.

1011121314151617

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kultura pracy jest wysoka, trudno zorientować się, że pod maską pracują tylko 3 cylindry, gdyż wibracje zostały doskonale wytłumione. Nietypowy jest jedynie charakterystyczny dźwięk pojawiający się przy wyższych obrotach, przypominający odgłosy wydawane przez nieprodukowane już i rzadko spotykane, 5-cylindrowe jednostki napędowe. Silnik PureTech jest obecny na rynku od prawie 8 lat, był w tym czasie kilkukrotnie nagradzany w rozmaitych konkursach, a opinie użytkowników i mechaników na jego temat są pozytywne.

Topową wersję Shine wyceniono na 73 400 zł, a więc całkiem rozsądnie jak na auto kompaktowe. Wyposażenie seryjne to m.in. specjalna, wyjątkowo miękka tapicerka, asystent parkowania, dostęp bezkluczykowy, tempomat, elektrycznie sterowane szyby, automatyczna klimatyzacja, system multimedialny z ekranem dotykowym, system kontroli trakcji i stabilizacji toru jazdy. Ciekawostka to Magic Wash – spryskiwacze wbudowane w wycieraczki przedniej szyby. To pomysłowee rozwiązanie, które lepiej wykorzystuje płyn.

18192122

 

 

 

 

 

Opcjonalnie dostępny jest m.in. dach panoramiczny (2400 zł), skórzana tapicerka (3400 zł) i 6-stopniowy „automat” (3120 zł). Jest niestety również kilka braków, których nie wykazuje konkurencja. Do pełni szczęścia przydałyby się np. „inteligentne” LED-owe reflektory z funkcją selektywnej korekcji wiązki świateł drogowych (są tylko zwykłe halogeny), HUD (wyświetlacz przezierny) czy aktywny tempomat z radarem, utrzymujący stały, bezpieczny odstęp od poprzedzającego pojazdu. Tak czy inaczej, lifting wyszedł Cactusowi zdecydowanie na dobre. Odnosi się wrażenie obcowania z produktem spójnym i kompletnym, któremu do ideału brakuje mniej niż więcej.

Tekst i zdjęcia: Jakub Sandecki