foto: Linda GastUszkodzenia pojazdów ujawniające się na trasie bądź uniemożliwiające w ogóle jego uruchomienie coraz częściej okazują się skutkiem działania małych gryzoni i drapieżników. Z reguły ich aktywność przypada na porę nocy, a więc kiedy śpimy, a pojazdy stoją w garażach czy na parkingach. Wówczas podchodzą z lasów, zagajników i pól. Na Zachodzie Europy co czwarta zgłaszana ubezpieczycielom szkoda jest właśnie skutkiem aktywności tych niewielkich gości.

Problem zniszczeń spowodowanych przez małe zwierzęta ujawnił się już co najmniej pół wieku temu. W pierwszej kolejności dotknął Szwajcarów i Niemców. Teraz na ten problem narzekają nasi sąsiedzi zza południowej granicy oraz my – krajowi posiadacze aut.

Na wojnę z niszczycielem auta

Naukowcy i specjaliści zajmujący się zwyczajami i zachowaniami zwierząt co raz silniej akcentują problem ich koegzystencji w ludzkim świecie. Łatwość znalezienia ciepłego schronienia, a przede wszystkim pokarmu, powoduje, że do naszych domostw podchodzą one coraz odważniej. Pojawiają się już nawet w obszarach zwartej zabudowy i na terenach blokowisk. – Niestety, dopóki będziemy wytwarzać takie ilości śmieci jak dotąd, a przy tym nie będziemy ich szczelnie zamykać w pojemnikach, to ciągle będziemy mieli do czynienia  ze zjawiskiem nachalnych zwierząt – przestrzega Anna Komandor, lekarz weterynarii w jednej z krakowskich lecznic dla zwierząt. Do naszych domostw podchodzą zarówno sympatyczne futerkowe zwierzątka (lis, kuna), których naturalnym środowiskiem są zagajniki i pola, jak też odrażające szczury, szczególnie wszechobecne w dużych miastach, gdzie nie brakuje śmietnisk.

Tymczasem właściciele aut, którzy już mieli do czynienia z przegryzionym przewodem bądź z uwitym pod klapą  gniazdkiem chwytają się domowych sposobów na odstraszanie nieproszonych gości. Na przykład próbują zniechęcać dzikich przybyszów nietolerowanymi przez nie zapachami, a więc podwieszają pod maską wydzielające specyficzną woń detergentów kostki toaletowe, skórki cytrusów czy nawet kłaki psiej sierści. – Te metody nikomu nie zaszkodzą, ale też na pewno nie przyniosą oczekiwanego efektu – sceptycznie zauważa Anna Komandor. – Za to na dużo pewniejszy efekt można liczyć używając specjalnych preparatów odstraszających. Takie środki aerozolowe do rozpylania można nabyć w sklepach motoryzacyjnych – dodaje lekarka.

W handlu dostępne są specjalne odstraszacze na ultradźwięki, a więc działające na poziomach nieuchwytnych dla ludzkiego ucha (można też je nabyć w sklepach internetowych). Urządzenia zasilane prądem lub energią baterii można instalować w garażach i w sąsiedztwie miejsca parkowania, bądź bezpośrednio zamontować w pojeździe  wpinając do jego instalacji elektrycznej (takie rozwiązania już proponują producenci niektórych marek). – Stosując metody odstraszające dzikie zwierzęta pamiętajmy, że wiele gatunków objętych jest ochroną, a więc pod groźbą kary nie wolno zrobić im żadnej krzywdy, na przykład porazić prądem czy zadusić w pułapce, takiej jak na myszy, kuszącej smakowitym kąskiem – zaznacza Konrad Misztal, leśnik z mazowieckiego Kampinosu.

Kosztowne szkody

Gryzonie oraz drapieżniki, a szczególnie ich wszędobylski przedstawiciel – kuna,  do wnętrza auta wdzierają się szczelinami podwozia. Tam przegryzają przewody elektryczne i ich izolacje, przewody rozrusznika, rurki z płynem chłodniczym czy z płynem do spryskiwaczy, a także maty wygłuszające. Czasem też zgryzą przewody układu hamulcowego, paliwowego bądź opon. Dlaczego tak robią? Behawioryści zwierzęcy usiłują zgłębić tę tajemnicę zachowań. Na podstawie dotychczasowych badań i obserwacji najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem jest skłonność małych zwierząt do zabaw i figli, podobnie jak w przypadku naszych domowych kotów czy psów, które w ten sposób rozładowują nadmiar energii i wyrażają swoją radość. – Wymiana zniszczonego osprzętu nie jest łatwa i tania. W przypadku nowych, markowych aut, kiedy nie ma możliwości dobrania tańszego zamiennika i ponadto wymagane jest poreperacyjne precyzyjne komputerowe sprawdzenie, nawet drobna wymiana może znacząco nadwyrężyć kieszeń właściciela pojazdu – zauważa Marian Piechocki, właściciel serwisu samochodowego. Przy tym dodaje, że w ciągu minionych dziesięciu lat pracy zauważył wyraźny wzrost liczby napraw szkód spowodowanych przez gryzonie. A najwięcej jest ich, gdy nadchodzą chłody. Wtedy zwierzęta garną się do ludzi szukając w obejściach ich domów ciepła i pokarmu.

***

Zrekompensowaniu kosztów naprawy pojazdu w przypadku zdarzeń wynikających z winy kierującego bądź właśnie będących skutkiem nieprzewidzianej kolizji z przedmiotem lub zwierzęciem na drodze służy autocasco (AC). Z racji tego, że uszkodzenia pojazdów przez małe drapieżniki stają się w naszych warunkach coraz powszechniejsze, już niektórzy ubezpieczyciele zaczynają uwzględniać takie szkody w zawieranych polisach. Warto więc sprawdzić ubezpieczycieli przed dokonaniem wyboru polisy.

Agnieszka Serbeńska

Dodaj komentarz
Komentarze do artykułów może dodać każdy użytkownik Internetu. Administrator portalu nie opublikuje jednak komentarzy łamiących prawo oraz niemerytorycznych, tj. nieodnoszących się bezpośrednio do treści zawartych w artykule. Nie będą również publikowane komentarze godzące w dobre imię osób czy podmiotów, rasistowskie, wyznaniowe czy uwłaczające grupom etnicznym, oraz zawierają treści nieetyczne albo niemoralne, pornograficzne oraz wulgarne. Z komentarzy zostaną usunięte: reklamy towarów, usług, komercyjnych serwisów internetowych, a także linki do stron konkurencyjnych.